wtorek, 1 grudnia 2015

Moje pierwsze Bebetto... i ostatnie!

         Jestem w ciąży! Będziesz tatą! Padły takie słowa kiedy powiadomiłam Damiana o naszym małym szczęściu. Wtedy się zaczęło, łóżeczko, wszystkie niezbędne akcesoria no i wózek! Jaki? Czy osobno z gondolą, a spacerówkę dokupimy z czasem? Czy może 2 w 1?
Rozglądalismy się po sklepach chyba sto razy (uwielbialam chodzić po sklepach i oglądać te wszytskie miniaturkowe ciuchy i rzeczy dla dzidzioli). Upatrzylam sobie jakiś wózek, który nie do końca pasował "staremu", ale przecież "babie" w ciąży bał się przeciwstawić.
             Przeprowadzka do Szczecina. Suuuperrrr nowe sklepy, bo we Wrocławiu obeszłam już wszystkie. Trafiliśmy wreszcie na Bebetto. Damianowi się spodobał i mi przypadł do gustu. Jest stylowy, kolory ciemne pasują do wszystkiego (akurat czarny był na wystawie, moje oczy coś nie lubią  kolorowych wózków). Decyzja była jednoznaczna. Musi byc to Bebetto Silvia! Piękny czarny z wielką torbą na spodzie ( w moim wypadku dla psa). Skąd tytuł, że wózek Bebetto to mój ostatni? Bo nawet gdybyśmy zdecydowali się na kolejne dziecko (chociaż Ninka to nasze jedyne w planach) to Bebetto bez problemu dałoby sobie radę.
           Zabiorę się za ocenę samego wózka (model Silvia):

  • Model 3in1 i latanie po sklepach i szukanie poszczególnych elementów wózka mamy z głowy. Wszystko załatwione przy jednym zakupie: fotelik, gondola, spacerówka.
  • Gondola- duża, lekka, regulacja wysokości spodu na którym dzidziol ma głowę, daszek (budka)\ i nakrycie gondoli wystarczająco zabezpiecza przed wiatrem, deszczem, śniegiem, słońcem. Nie mam zastrzeżeń. 
  • Nosidełko, fotelik- dwie możliwości montażu pasów samochodowych, przechodzą dołem lub nad nóżkami dziecka, duża Ninka do dziś tam spokojnie się mieści. Jednak dla mnie zbyt ciężkie, póki Nina była mała radziłam sobie bez problemu, jednak jak przekroczyła 8kg to sama już nie dałam rady w noszeniu jej tam. Mam dodatkowe inne nosidło jest troszkę lżejsze.
  • Spacerówka- przeczytałam gdzieś przypadkiem, że pewnej pani nie mieści się tam dziecko. Nina ma prawie rok. Waży 12kg,  jest długa, bo 87cm i nie mam żadnego problemu, żeby ją tam wozić. Jest jej wygodnie (na moje oko), ma podusie, grubą kurtkę i wygląda na zadowoloną z wygodnego siedziska. Oprócz tego szybka regulacja oparcia, daszek (budka) zamyka się bardzo głęboko tak, że razem z "workiem" na wierzchu przykrywa całe dziecko- deszcz nam nic nie zrobi, nawet bez folii deszczowej.
  • Sam wózek- ma cały komplet dodatków: ochraniacze na koła, uchwyt na butelkę, folię na deszcz, siatkę na muchy i te inne latające żyjątka, torbę (ładna i duża), odpinane koła, regulację wysokości rączki, dużą torbę na spodzie (model Silvia ma torbę zapinaną na zamek, nie pogubiłam jeszcze ani razu zakupów i psa, bo i ona często tam podróżuje. Oprócz tego w tym wózku mieszczę 3 reklamówki zakupów i koła jeszcze nie odpadły :D)
      Sumując nie mam zastrzeżeń i poleciłabym firmę Bebetto każdej mamie i tacie. Wrzucam kilka zdjęć od narodzin Ninuli ojjj sporo przeżyła nasza Silvia przez ten już prawie rok ;)

Pierwszy raz w spacerowce (Ninka 6mcy)

nosidło w połączeniu z wózkiem 

Pies Ninja zamiast spaceru leniuchuje w koszu na spodzie

Spacer w gondoli



początki w spacerówce 
Nina 10 mcy
Ninka 11 mcy

Nina obecnie;)

Zakupy;) (Nina 8mcy)







poniedziałek, 9 listopada 2015

Ravioli z żółtkiem by MasterChef Iza.

     Obiecałam, że wrzucę przepis na ravioli z żółtkiem. Oglądałam Master Chefa jakiś czas temu i jak tylko zobaczyłam wylewające się żółtko z ciasta wiedziałam, że muszę to ugotować.
A przynajmniej spróbować. Uwielbiam wszelkie potrawy z żółtkami.
   Co będzie nam potrzebne:

  • Szklanka mąki pszennej (ja zawsze używam tej widocznej na zdjęciu po prawej, nazywam ją "babciową"
  • Pół łyżeczki soli
  • 5 jajek
  • 2 duże łyżki oliwy 
  • 4 łyżki wody (tak jest w przepisie, ja dałam dwie łyżeczki)
Wszystkiemu przyglądał się Niny konik z Turkusowej pracowni





1.Mąkę przesiewamy przez sitko do miski w której będziemy wyrabiać ciasto. 

2. Wbijamy jedno całe jajko 

3. Wbijamy dwa żółtka (tak jak na zdjęciu)

4. Wlewamy oliwę

5. Wlewamy wodę 

6. Wyrabiamy ciasto

7. Wałkujemy baaaardzo cienko

8. Szklanką wycinamy kółka jak na pierogi, ja używam dość sporej szklanki ;)

9. Same żółtka kładziemy na jedno kółeczko przykrywając drugim

10. Zlepiamy boki

Uwaga: Ja wymyśliłam sobie specjalny sposób jak na zdjęciu. Kładłam kółeczko ciasta do malusiej  miseczki tak, aby boki były wyżej, żeby żółtko się nie rozlało. Na wierzch kładę kolejne kółko i o wiele wygodniej zalepiało mi się brzegi. Jak żółtko się rozleje to już jedno ravioli mniej :(


11. Gotujemy wodę z odrobiną oleju, aby ravioli się nie przykleiło

12. Do gotującej wody wrzucamy nasze małe dziełka  (ja gotowałam każde osobno)

13. Czekamy równe 3 MINUTY!

14. GOTOWE! Ja podałam z kluskami i z masłem z cebulką :) Smacznego 










piątek, 6 listopada 2015

Time to get out of my new home.

          Tak oto remont dobiega końca. Właśnie montują nam szafy, w końcu Nina będzie miała swój pokoik, bo póki co jest on garderobą i "pokojem wszystko". Najważniejsze, że każde z nas ma w końcu swój kąt. Przeprowadzka z kawalerki do kilku pokoi to na prawdę wielka ulga.
Kolejne marzenie spełnione. Wierzę w to, że marzenia się spełniają. Wystarczy bardzo chcieć i wierzyć. I czekać! Ja musiałam czekać kilka dobrych lat, na wspaniałą córkę, własne mieszkanie, narzeczonego tego jedynego na miliony z którym się rozumiemy (tak mi się wydaje :)) no i DOŚĆ mądrego psiaka.
          Zawsze uważałam, że trzeba godzić się na to co niesie nam los, bo nie mamy takich mocy, żeby zmieniać historię własnego życia. Wszelkie niepowodzenia, błędy czy rozstania zawsze traktowałam z wielkim dystansem, tłumacząc sobie, że tak ma być i już. Bo gdzieś widocznie życie pcha mnie dalej w coraz to lepsze miejsca. Znalazłam się właśnie tutaj gdzie jestem w mojej małej krainie w której jest spokój i bezpieczeństwo. Dla mnie to jest najważniejsze, że budzę się rano i czuję spokój. Wiadomo są wyjątki, gorsze dni np. Ninula nie chce w nocy spać, bo wymyśla zabawę, ale zawsze pocieszam się tym, że mogłaby być jeszcze bardziej nieznośna i budzić się codziennie. Nooo, albo Damianciu mnie wku**i co zdarza się rzadko! :) Mówię sobie wtedy, że ludzie na prawdę żyją wiele gorzej. Uważam, że my jesteśmy dość blisko idealnej pary. Jest równowaga :)
         Na podsumowanie pozostaje mi napisać, że trzeba brać co przynosi nam życie, rozstanie- rozstańmy się, zmiana pracy- zmieńmy ją, przeprowadzka- pakuj się czym prędzej. Wszystkie zmiany są ciekawe. Ja zawsze starałam się właśnie tak działać i nie zmieniłabym miejsca i osób pośród których żyję na żadne inne. Wiadomo, tęsknię za rodziną, za Wrocławiem i za bliskimi stamtąd, ale nie można mieć wszystkiego na raz.
        Wrzucam kilka zdjęć, zrobionych  moim ulubionym miejscu w Szczecinie przez cierpliwą Paulinę. Wynurzyłam się z cieplutkiego mieszkania :)
































wtorek, 20 października 2015

Cholerna jesienna chandra.

                Remont. Powinien cieszyć, przecież za chwilę będę miała nowy, piękny, własny kąt ze swoją mała, najlepsza pod słońcem rodziną. No i tak bardzo upragnioną, wymarzoną białą kuchnię! Jesienna chandra, przejściowe problemy związane z wyprowadzką, zabierająca ostatni sił córcia (której rosną zęby), planowanie gdzie co postawić, jaki będzie miało kolor no i każdy dzień który wygląda ostatnio tak samo, wykańczają mnie. Zakupy. Można by pomyśleć sama radość! A skąd!

czwartek, 1 października 2015

Empty battery.

       Mam ostatnio gorsze dni. Mam nadzieję, że to jesienna monotonia podryza mnie wewnątrz, a złe nastawienie zaraz minie. Nie lubię bezczynnie siedzieć w domu dlatego wyszłam z Niną na spacer. Chodziłam pół dnia i obserwowałam ludzi. Lubię to robić :)

sobota, 12 września 2015

Z cyklu opowiastki: 6,7,8 i 9 miesiąc życia niemowlaka.

     Jestesmy w trakcie 9 miesiąca życia Niny! Skąd? Kiedy? Jak? Nie wiem! Okropnie szybko zleciało! Postanowiłam połączyć post opisując cztery miesiace na raz, ponieważ w szóstym i siódmym miesiacu nie działo sie zbyt wiele.

środa, 2 września 2015

I am the best mommy in the world!!

         "Nie potrafię zaakceptować swojego wyglądu","po porodzie wyglądam jak hipopotam","jestem blada","mam zbyt proste/kręcone włosy", "mam brzydką twarz","mam małe/za duże cycki"," mam zbyt mała/dużą pupę","mam za małe/za duże usta"...i wiele wiele innych myśli nam kobietom towarzyszy każdego dnia.

piątek, 28 sierpnia 2015

Co za BOHATER! PRZEŻYŁ!!!!

       Wczoraj przeżyłam przepełniony na zmianę radością i łzami dzień. Postanowiłam się tą opowieścią podzielić także z Wami. Niech to będzie przestrogą i podwoi naszą uwagę podczas spacerów z ukochanymi psami.

środa, 12 sierpnia 2015

I rest from duties.

        Uciekłam wczoraj z domu. Zostawiłam narzeczonego z córką i wyszłam z psem. Nie było mnie do wieczora. Co za relaks!  Najpierw poszłyśmy doprowadzić Ninję (pies) do porządku u miłej pani fryzjer. Następnie spacerowałyśmy po pięknej łące przy jeziorku. Na tę okazję wybrałam wygodny strój. Sportową, luźną sukienkę z House`a (uwielbiam taki krój). Jak zwykle jedną z moich ulubionych kolorystycznie nerkę Diamante Zobacz! Wolę nerkę niż torebkę z oczywistych powodów. Brakuje mi rąk!

czwartek, 6 sierpnia 2015

Weź się odwal i najlepiej daj mi spokój!

         Rodzi się dziecko- sama radość i brak kłótni- nic bardziej mylnego. Gdy pojawia się dziecko tym samym pojawia się wielki sprawdzian dla związku. W lato? Powodów do kłótni jest jeszcze więcej! My zmęczone poświęcaniem się maluchowi, ojciec zmęczony pracą lub w przypadku mojego ukochanego- samymi upałami :) (zawsze musimy mieć dwa razy więcej siły jak oni).

wtorek, 4 sierpnia 2015

Matka wariatka i psychotata.

    Strasznie wkurza mnie postawa ludzi, którzy wiedzą o obcych sobie osobach dosłownie WSZYSTKO! Ględzą, paplają, plotkują będąc zazwyczaj zwykłymi hipokrytami. A już wyjątkowo wyprowadza mnie z równowagi ocenianie ludzi z tatuażami. Chodzi mi o wszystkich tych z małymi tatuażami i tych z tatuażami na całym ciele. Dla starszych ludzi "jeden diabeł".

niedziela, 26 lipca 2015

I liked black with Cropp.

     Przede wszystkim wybaczcie mi taką przerwę. Musiałam sobie zrobić "internetowy urlop". Naładowałam baterie motywacyjne i wróciłam. Będę bardziej systematyczna jeśli chodzi o posty. Powrót zacznę od delikatnego posta dotyczącego stylizacji.
     Tym razem wyszłam na spacer bez Ninki. Już ponad rok mieszkam w Szczecinie i jeszcze nie było okazji, aby spokojnie pozwiedzać Wały Chrobrego. Tym razem się udało. To był dobry wybór

czwartek, 9 lipca 2015

Z cyklu opowiastki: Pechowy wyjazd na wakacje.

      Wyjazd z dzieckiem? Pewnie, że tak! Tylko musimy się do tego  d o s k o n a l e  przygotować. Postanowiliśmy pojechać na kilka dni nad morze. Wielkie przygotowania, zakupy, namioty plażowe, parasole, szlafroczek- wszystko to, żeby zapewnić małej jak najwięcej cienia. Na słońcu też nie mógł leżeć pies, bo nasza Ninja też pojechała z nami.  Wyjazd na dwa, trzy dni niczym nie różni się w pakowaniu od tego na dwa, trzy tygodnie.
      Stworzyłam sobie cała listę zakupów dla małej, bo to nasz pierwszy wyjazd nad morze z córką. Dwa dni przed wyjazdem wszystko wydawało się dopięte na ostatni guzik. Wieczorem postanowiłam sobie SAMA dokleić kilka rzęs (komu chce się malować w taki upał, szkoda na to czasu itd. a dobrze wyglądać chce każda kobieta). Wzięłam pęsetkę i zabrałam się do roboty. Zaledwie trzy rzęsy przykleiłam i ześlizgnęła mi się ostra jak igła pęseta prosto w oko.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Love shorts in summer!

     Po ciężkim urlopie wracam do pracy nad blogiem. Post o naszym "pechowym" wyjeździe zamieszczę na dniach. Póki co wrzucam stylizację na gorące (UPALNE) dni.
     Koszulkę kupiłam na wyprzedaży w H&M za 10zł! Mistrzyni zakupów! Mam dwa kolory: tę miętową i jeszcze różową, której nie widać póki co na zdjęciach, ale do którejś stylizacji pewnie ją ubiorę. Są bardzo wygodne. Żeby nie wystawał za bardzo brzuch, żeby starsze babcie nie oglądały się i nie miały powodów do plotek wybrałam szorty z wysokim stanem.

piątek, 19 czerwca 2015

Back to SUPERSTAR.

      Dzisiaj wybrałam się na spacer w bardzo wygodnym dla mnie stroju. Wróciłam do adidasów superstar, taki mały powrót do podstawówki. Robiłam dwa podejścia do zakupu tych butów. Nie byłam do końca przekonana, ale wreszcie się skusiłam. Jak założyłam je na pierwszy spacer to od razu przypomniało mi się jak nosiłam je kilkanaście lat temu (kilkanaście?!  Ale stara baba ze mnie).

wtorek, 16 czerwca 2015

Czy rękawiczki niedrapki są potrzebne noworodkowi?

        Każda mama przed porodem pakuje "wyprawkę" dla siebie i nowo narodzonego dziecka. Znajduje się tam cała lista niezbędnych rzeczy z których sporo według mnie jest nieprzydatne. Jako, że rodziłam pierwsze dziecko zapakowałam CAŁY DOM i jeszcze więcej. Przeczytałam milion przykładowych list w poradnikach, gazetach i na stronach internetowych. Przyznam, że nie miałam pojęcia o wielu nowościach m.in takich jak rękawiczki "niedrapki". Mają za zadanie chronić twarzyczki i resztę ciała noworodka przed podrapaniem. Kiedyś nie stosowało się nic, a bardziej "przezorni" po prostu nakładali na rączki bobasa skarpetki. 

środa, 10 czerwca 2015

Abrakadabra i Ninka już elegancka!

       W życiu każdego człowieka małego i "dużego" przychodzi taki dzień, że wypadałoby założyć coś eleganckiego. Przecież nie pójdziemy w dresach na jakąś uroczystość. Chociaż ja to bym właśnie tak najchętniej wyskoczyła! A tak całkiem poważnie zwykle kobietom przydałaby się piękna kiecka i dodatki, a mężczyznom garnitur. Te "mini kobietki i mężczyźni" też chcą być piękni i wyjątkowi.
       Nina założyła piękną suknie na niedzielny dzień. Jak byłam mała uczono mnie, że w niedzielę trzeba być eleganckim. Zawsze rozbawiało mnie to zachowanie większości Polaków- taki pokaz mody w kościele. W sumie to chociaż jeden dzień, gdzie możemy się nad sobą trochę więcej "popieścić" i wyglądać ładniej niż w życiu codziennym. Ja się do tego nie stosuję, ale lubię obserwować ludzi w takie dni :)

niedziela, 7 czerwca 2015

z cyklu opowiastki: piąty miesiąc życia niemowlaka

           W piątym miesiącu wydawałoby się, że wszystko zaczynało się systematyzować. Przez pierwszy tydzień był spokój, Nina przesypiała całe noce. Każde z nas miało swój podział obowiązków, wiedzieliśmy co do nas należy. Odbywało się to już bez zbędnego proszenia siebie wzajemnie "podaj to" "zrób tamto". Znaliśmy już swoje obowiązki. Ja karmiłam Ninę w dzień, Damian nocą. Nawet jak wybieraliśmy się gdzieś na spacer czy zakupy, albo większy wyjazd to również wszystko odbywało się sprawnie. Ja ubieram Ninę, Damian robił dla niej picie, pakował jej torbę itp.
          Jak zostajemy same w weekend to wygląda to już zupełnie inaczej. Latam jak poparzona. Nina zwykle robi się wtedy marudna. Wyjście z psem- to dopiero wyczyn! W jeden ręce smycz, a drugiej trzymam Ninkę. Żeby otworzyć drzwi kluczem to już przydałaby się trzecia ręka. Na szczęscie mam jeszcze zęby ;P smycz trzymam w buzi, bo co zrobić!? Podziwiam mamy które są samotne lub ich partnerzy pracują całe dnie- bezdyskusyjnie należy się medal! A co dopiero jak mają kilkoro dzieci?! O S Z A L A Ł A  B Y M! Nie z nerwów, bo przecież zajmowanie się własnymi dziećmi, zabawy z nimi to sama radość, po prostu chodzi o brak energii.

środa, 3 czerwca 2015

Mama w spódnicy?!

   Dzisiaj chcę zaprezentować bardzo wygodne połączenie spodnicy i adidasów. Bardzo często noszę tę spódnicę kiedy wychodzę z małą na spacer lub zakupy. Mam na sobie taką którą można połączyć z ubraniami sportowymi jak i eleganckimi. Ja wybrałam oczywiście wersję sportową. Jak nie miałam córki myślałam, że niewykonalne jest wyjście z dzieckiem w spódnicy. Jak najbardziej można, ale musi być przynajmniej za kolana, żeby nie świecić pupą

wtorek, 2 czerwca 2015

Czwarty miesiąc życia niemowlaka.

       Czwarty miesiąc przyniósł wiele nowości w Ninki życiu. Zaczęłyśmy rozszerzenie diety. Któregoś pięknego dnia mała jadła jabłuszko na deser i zaczęła płakać. Czemu? Nie wiem. Może dlatego, że miała ochotę, albo męczyły ją ząbki, albo rozbolał ją po prostu brzuszek. Wiadomo, że przecież ma prawo ją kręcić coś przy rozszerzaniu diety. Zjada nowe rzeczy, więc te małe jelitka mogą mieć problemy.

niedziela, 24 maja 2015

Przykładowy jadłospis dla niemowlaka

     Nie jestem zwolenniczką nowoczesnych metod karmienia niemowlaków, które najczęściej mówią, że rozszerzenie diety powinno rozpocząć się po 6 miesiącu życia. Ja rozpoczęłam wg. starych metod "babciowych" w 4 miesiącu. Uznałam, że chcę karmić Ninę tak samo jak ja byłam karmiona.
     Ostatnio dostałam od koleżanki super książkę " Odżywianie niemowląt i dzieci starszych" autorstwa Sabiny Witkowskiej, wydana w 1986 roku. Nina dostaje mniej więcej takie ilości jedzenia i takie potrawy jakie zawiera w przepisach książka. Poniżej przedstawię przykładowe rozkłady naszych dni. Oczywiście każdy dzień jest inny. Ninka zjada różne owoce, różne obiadki i rożne deserki (odpowiednio do wieku). Mniej więcej wygląda to tak:

środa, 13 maja 2015

Luźny styl dla mamy?!

     Dziś chcę zaprezentować kilka zdjęć z wyjścia na spacer z przyjaciółką. Wybrałam bluzę ze sklepu Therapia wear. Na początku wydawało mi się, że ten materiał może być za ciepły i nie będzie nadawał się na cieplejsze dni. Myliłam się. Dzisiaj było 26 stopni i lekki wiatr, który czułam, że przewiewa mi bluzę. Ale nie to mnie urzekło. Najbardziej podoba mi się wzór. Uwielbiam wszystko co kolorowe. Bluza chyba już więcej kolorów nie mogła mieć. Spodnie wybrałam delikatne, ze względu na kolorową górę. Co za dużo to nie zdrowo. Dziś po raz pierwszy miałam na sobie czapkę! Nawet dobrze się czułam, tak trochę młodziej. Jeśli chodzi o buty wybrałam dziś swoje ulubione Air Force 1. Białe buty według mnie pasują do wszystkiego. Do całości zamiast torebki wybrałam nerkę, którą już wcześniej prezentowałam.
     Czasem się zastanawiam czy nie mam za dużo lat na taki styl...pewnie, że NIE! Jeśli tylko okoliczności pozwalają ubierajmy to co chcemy :)
    Poniżej zdjęcia, miłego wieczoru!

sobota, 9 maja 2015

z cyklu opowiastki: trzeci miesiąc życia niemowlaka i zapalenie płuc

     Trzeci miesiąc nie był pełnym radości, bo z Ninką wylądowaliśmy w szpitalu. Zawsze kiedy na weekendy zostawałam sama musiało się dziać coś złego. Tak było i tym razem. Nina koło 14:00 w któryś tam piątek dostała okropnego kataru. Zadzwoniłam od razu do naszej pani doktor. Pediatra stwierdziła, że jeśli nic innego się nie dzieje możemy przyjść w poniedziałek. Spoko- pomyślałam, chyba lekarz wie najlepiej. Ale pod wieczór Nina dostała też kaszlu, a katar był tak mocny, że ciężko było jej oddychać. W dodatku takie maluchy nie potrafią oddychać buzią- DRAMAT. Godzina 21:00 zebrałam się z kumpelą i poleciałyśmy do szpitala. Tam doktor odesłał nas do domu z kroplami do noska, solą morską i czopkami przeciwgorączkowymi i przeciwbólowymi. Wydawało się, że pomogło. Rano było lepiej. W niedziele w ogóle jakby wszystko znikało. Poszliśmy już w poniedziałek do naszej pediatry i słucha, słuuucha. Nagle okazuje się, że z niewinnego kaszlu i małego kataru podejrzewa zapalenie płuc. WYOBRAŻACIE SOBIE?! 3- miesięczne dzieciątko, do szpitala! Okropna panika. Ale doktor uspakajała, że niby tylko 3-dniowa kontrola.
      Spakowałam się, wściekła i wystraszona- wiadomo. Mojemu dziecku coś dolega, a do tego NIENAWIDZĘ SZPITALI. Ale pomyślałam, że 3 dni, to nie tragedia. Ważne, żeby mała była już zdrowa. Pojechaliśmy na izbę przyjęć. Tam żaden z lekarzy nic nie słyszał na płuckach, ale koniec końców kazali nam zostać na trzydniową inhalację, Po jednej dobie  pani ordynatorka stwierdza: ZAPALENIE PŁUC, 10 DNI ANTYBIOTYK dożylnie. Oszalałam. Nina wyglądała dobrze, lekki katar, kaszelek już znikał. Tylko oczka jej się świeciły. Taka jakby cały czas zmęczona była, leniwa. Nie płakała, bo to mały zuch. Na szczęście w samą porę ordynatorka zauważyła, że coś złego działo się na płuckach.
      Nowy dzień. Ninka już

poniedziałek, 4 maja 2015

Ninamodelina w BejbiRock

      Ostatnio nasza córka miała okazję być po raz pierwszy w swoim życiu małą 'modeleczką'. Zadzwoniła do nas Pani z magazynu Prestiż z propozycją prezentacji przez Ninkę kolekcji ubranek BejbiRock KLIK! Doszliśmy do wniosku, że czemu nie?! Nina jest z natury spokojnym dzieckiem, także wiedzieliśmy, że wszystko będzie w porządku. Sesja odbyła się z udziałem dwóch dziewczynek. Nina miała wielką zabawę, bo uwielbia jak otacza ja wiele ludzi. Każdy do niej coś mówił, coś chciał, był obok niej. Nina lubi, gdy jest hałas. Zastanawiam się czy to przez to, że bywałam w ciąży na głośnych koncertach? Być może tak.
      Jeśli chodzi o same ubranka BejbiRock, są bardzo dobre jakościowo. Skóra dziecka oddycha, ponieważ jest to bawełna. Na moje oko (po obserwacji małej) myślę, że są wygodne. Materiał jest rozciągliwy i delikatny. Rewelacyjne są czapki. Ninka bardzo często ma je ubierane. Na ciepłe dni są w sam raz. Dzieciaczki będą prezentowały kolekcję w szczecińskim Prestiżu 10 maja. Oto zdjęcia z "mini" sesji ;)









Ninka ma na sobie ubranka z kolekcji BejbiRock

piątek, 1 maja 2015

I'm a fu*kin lady!

         Na początku chcę podziękować za tak dużą liczbę wyświetleń mojego bloga. Nie spodziewałam się, aż tylu odwiedzin! To przemiłe! Cudne uczucie robić coś co sprawia mi przyjemność, a przy tym coś co interesuje innych. Ileż to motywacji! O jej! Założyłam stronę na Facebooku, żebyśmy mogli mieć lepszy kontakt. Zachęcam do polubienia KLIK-Polub! A wszystkich którzy tu zaglądają zachęcam do obserwacji bloga po prawej stronie- kliknij i obserwuj :) To podwójnie miło, kiedy nie sama liczba odwiedzin się zwiększa, a też czytelników. Będę chciała zorganizować swój pierwszy w życiu konkurs, a do tego potrzebuję Was wiecej Kochani :)
      Dobra już przestaję się jarać i skupię sie się na dzisiejszej stylizacji. Wybrałam jedne z moich ulubionych spodni do nich longsleeve 'Iamafcknlady' Diamante (kup longsleeve), tę narzutkę dostałam od mamy, a nerka jest także od Diamante (kup nerkę). Wiosną i latem zazwyczaj noszę nerki, są najwygodniejsze. Lubię te z Diamante ze względu na małą klamrę od zapięcia. W zasadzie oprócz telefonu, portfela i kluczy nic wiecej się nie zmieści. Dla mnie to w sam raz, przecież mam sto innych rzeczy w torbie córki, którą i tak muszę mieć zawsze przy sobie:) Co do butów to wybrałam Jordany. Zastanawiałam się nad zakupem, bo bałam się, że będą obcierać kostkę tak jak mój ostatni model, ale się myliłam- są przewygodne. Dołączam kilka zdjęć ze spaceru z psem. Miłego dnia!

















Nerka Diamante wear
Buty Jordan 
Longsleeve Diamante wear


Mój instagram: Obserwuj :)