wtorek, 16 czerwca 2015

Czy rękawiczki niedrapki są potrzebne noworodkowi?

        Każda mama przed porodem pakuje "wyprawkę" dla siebie i nowo narodzonego dziecka. Znajduje się tam cała lista niezbędnych rzeczy z których sporo według mnie jest nieprzydatne. Jako, że rodziłam pierwsze dziecko zapakowałam CAŁY DOM i jeszcze więcej. Przeczytałam milion przykładowych list w poradnikach, gazetach i na stronach internetowych. Przyznam, że nie miałam pojęcia o wielu nowościach m.in takich jak rękawiczki "niedrapki". Mają za zadanie chronić twarzyczki i resztę ciała noworodka przed podrapaniem. Kiedyś nie stosowało się nic, a bardziej "przezorni" po prostu nakładali na rączki bobasa skarpetki. 
        Jedna z Niny babć odświeżyła mój umysł i przyniosła mi przed porodem kilka par "niedrapek". Oczywiście do mojej mega wielkiej torby "szpitalenej" schowałam piękne kwieciste rękawiczko-skarpetki. Po porodzie, gdy przywieźli mi Ninę do sali bez zastanowienia nałożyłam jej te rękawiczki. Przecież każda mama chce chronić swoje dziecko od złego. Pielęgniarka, która mnie odwiedziła sprawdzając co słychać, nakazała mi je ściągnąć. Byłam zdziwiona i zarazem przestraszona. Zapytałam: "co mam z nimi zrobić?". Usłyszałam odpowiedź: "założyć sobie na czoło". Wszystko odbywało się bezstresowo z uśmiechem na twarzy. Ja osobiście lubię takie żarty jeśli nie są chamskie tylko wszystko odbywa się z wyczuciem. Pani usiadła koło mnie i wyjaśniła mi dlaczego mam ich nie zakładać, ale o tym za chwilę.
        Po dwóch dniach wróciłyśmy do domu. Tam pierwsze co BACH! Rękawiczki na rączki. Ninka miała przecież lekko zadrapane czoło. Za kilka dni przyszła położna i też powiedziała, żebym się tego pozbyła, ale Ta już wyjaśniła mi dokładniej dlaczego mam ich nie stosować: niedrapki sprawiają, że dziecko nie jest w stanie uczyć się swojego ciała. Panować nad swoimi ruchami. Maluch ma wiedzieć jak ma ruszyć rączką, żeby nie zrobić sobie krzywdy. Przecież rączki są głównym przyrządem do poznawania świata! Dotyk jest przecież tak ważny dla noworodka, że zdecydowałam nie odbierać tej możliwości córce. 
       Czytam opinie, że dziecko się drapie i robi sobie krzywdę. Litości! obcinajmy paznokcie. Jeśli ja PANIKARA dałam sobie z tymi małymi pazurkami radę to czemu inne mamy mają sobie nie dać?! Mimo regularnego obcinania, Nina nie raz, nie dwadzieścia miała podrapaną buźkę. No i co? Nic jej się przecież nie dzieje złego. To są bardzo delikatne podrapania, a jeśli zrobi sobie większą szramkę to więcej tego nie powtórzy, po to ma swój malusi rozum. Nie poleci z tego rzeka krwi. Nina mając pół roku bardzo uważa na swoją buźkę. Wydaje mi się, że gdybym stosowała rękawiczki to być może nie potrafiłaby zapanować nad swoim ruchem rąk. Byłaby zdziwiona, że nagle coś ją drapie, a było takie mięciutkie wcześniej. 
       To moje osobiste zdanie i zawsze uważam, że każda mama wie co jest najlepsze dla jej dziecka. I żadna tam "baba z bloga" nie da lepszej porady. Ja tak myślę, choć czytałam blogi innych mam. Sugerowałam się i podejmowałam, własne wybory .Po prostu podzieliłam się swoim podejściem, bo być może komuś to pomoże w decyzji jak mi pomogła sugestia pielęgniarki.


 
        

3 komentarze:

  1. Dobra wskazówka z tymi niedrapkami - muszę zapamiętać!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej. W szpitalu położna zdjęła mojemu synkowi niedrapki, powiedziała, ze ma poznawać świat. Też jestem tego zdania i bez przesady, ze sie podrapie, przecież te paznokietki są takie mięciutki... :)

    OdpowiedzUsuń