piątek, 28 sierpnia 2015

Co za BOHATER! PRZEŻYŁ!!!!

       Wczoraj przeżyłam przepełniony na zmianę radością i łzami dzień. Postanowiłam się tą opowieścią podzielić także z Wami. Niech to będzie przestrogą i podwoi naszą uwagę podczas spacerów z ukochanymi psami.

       Z soboty na niedzielę (5 dni temu!) całą noc wył i szczekał pies. Głos był bardzo donośny, tak jakby zaraz pod naszym balkonem. Staliśmy całe rano na balkonie słuchając skąd dochodzi szczekanie. Mieliśmy kłopot, bo mieszkamy na skarpie, w koło jest dużo budynków i głos mógł dochodzić z na prawdę bardzo daleka. Nie zastanawiając się długo ubraliśmy małą i ruszyliśmy w poszukiwaniu psa. Spakowałam wodę i jedzenie dla psiny. Szliśmy za głosem jednak po chwili ucichł. Czekaliśmy dobrą godzinę. Nic z tego- cisza. Chodziliśmy po osiedlu i doszliśmy do wniosku, że może po prostu taki typ psa który szczekał w domu i było słychać, bo był otwarty balkon. Wróciliśmy do domu. Mijały kolejne dni. Pies szczekał mniej. Myślałam, że może ma nowy dom i musi przywyknąć.

      Nie dawało mi to spokoju. Na dole pod balkonem są wielkie krzaki. Przyglądałam się im bardzo długo. Zauważyłam, że coś się tam rusza, ale zmyliły mnie koty, które w tych krzakach zawsze polują. Później Damian wyszedł zapalić i sąsiad z bloku na przeciw zapytał czy widzi tam jakiegoś psa. Jak tylko to usłyszałam wyleciałam na balkon z krzykiem, że "TAK TAM JEST PIES PRAWDA?!" Uznałam, że nie jestem nienormalna, nie mam zwidów, krzaki się ruszają i tam jest uwięziony pies! Pani zadzwoniła po straż miejską, a ja w tym czasie zbiegłam na dół. Chciałam spróbować się do niego dostać zanim przyjedzie straż, ale niestety krzaki były zbyt gęste i zbyt kolczaste. Mogłam zrobić tylko krok. Już zaczęłam tam panikować, płakać, ale przecież trzeba działać. PIES JEST TAM JUŻ TYDZIEŃ! Prawdopodobnie to jego ostatnie chwile życia. Straż Miejska przyjechała szybko (jednak na coś się przydali!). Mieli duże trudności, żeby tam wejść, ale po kilku minutach dostali się do niego. Był tam piesek, coś jak spaniel (aż tak się nie znam na rasach). Piękny, wycieńczony, omdlały piesek. Ostatkiem sił zawołał nas, a jak tylko zobaczył, że ktoś jest obok niego stracił wszystkie siły i przytomność. Stałam tam, bałam się tak mocno, że nie jesteście sobie w stanie wyobrazić. Myślałam, że nie żyje, wisiał na rękach pana ze straży. Położył go koło mnie na ziemi i pobiegł szukać tych z pogotowia dla zwierząt (też byli już w drodze). Dałam mu wody, bardzo dużo pił. Wyglądał bardzo źle. Chudy, odwodniony, słaby. Podniósł w końcu główkę. Mówiłam mu, że jest najdzielniejszym psem na świecie! Pies trafił do schroniska, pomogli mu. Zadzwoniłam tam za kilka godzin okazało się, że jest już u właścicielki. Pies uciekł jej w piątek tydzień temu. Gdyby były ogłoszenia, zdjęcia wywieszone na osiedlu, nie wspominając o wrzuceniu jakiegokolwiek ogłoszenia w internet, może szybciej ludzie zwrócili by uwagę na wyjącego TYDZIEŃ psa w krzakach.
     Nie rozumiem jak na tyle rodzin w blokach, tylko dwie rodziny zainteresowały się losem szczekającego i wyjącego psa. Na szczęście pies żyje i wszystko zakończyło się dobrze. Niech to będzie dla nas (właścicieli zwierząt) przestrogą:

  • zawsze trzymajmy psa na smyczy (chyba, że miejsce jest ogrodzone), 
  • mocno trzymajmy smycz (ten piesek wyrwał się ze smyczą, i prawdopodobnie wskoczył w te krzaki celem polowania, bo smycz była rozwinięta i wskazywała kierunek skoku). Po osiedlu chodzi wiele innych psów, które mogą zainteresować Twojego pupila,
  • w razie takiego wypadku, wrzućmy/powieśmy ogłoszenia ze zdjęciami i okolicą ucieczki zwierzaka wszędzie, gdzie tylko można,
  • nie IGNORUJCIE głośnych zwierząt (zawsze jest jakiś powód tego, że pies szczeka i wyje). Zapytajmy sąsiada (jeśli to jego pies) czemu jest taki głośny.
  • warto psa zaczipować, wtedy łatwo zlokalizować właściciela,
  • Nie dopuszczajmy dzieci do obcych psów, nawet tych małych. Każdy pies ma swój charakter.


Wrzucam kilka zdjęć z akcji ratunkowej malucha.







3 komentarze:

  1. Bardzo się cieszę, że wszystko dobrze się skończyło i że są na świecie tak dobrzy ludzie jak Ty. Wielkie brawa! :) Śledzę Twojego bloga od początku, choć to mój pierwszy komentarz.
    Jesteś piękną osobą nie tylko na zewnątrz ale i wewnątrz.
    Życzę powodzenia w prowadzeniu bloga i wszystkiego dobrego :*
    #karmawraca ;)

    Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Przemiły komentarz :)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo! Przemiły komentarz :)

      Usuń