wtorek, 20 października 2015

Cholerna jesienna chandra.

                Remont. Powinien cieszyć, przecież za chwilę będę miała nowy, piękny, własny kąt ze swoją mała, najlepsza pod słońcem rodziną. No i tak bardzo upragnioną, wymarzoną białą kuchnię! Jesienna chandra, przejściowe problemy związane z wyprowadzką, zabierająca ostatni sił córcia (której rosną zęby), planowanie gdzie co postawić, jaki będzie miało kolor no i każdy dzień który wygląda ostatnio tak samo, wykańczają mnie. Zakupy. Można by pomyśleć sama radość! A skąd!
Mam już dość wybierania po raz setny lodówki, kanapy, pralki, płytek na podłogę, paneli, kibelka, wanny i całej tej reszty do wyposażenia mieszkania. Dwie osoby- sto pomysłów. I weź się dogadaj. Wstaję, planuję, opiekuję się małą, wychodzę do sklepów wymieniać kolejną z rzeczy, która okazała się nie taka jak miała być, albo oddać ją z powrotem, bo okazała się zbędna. Kiedy czas dla nas dwojga? Kiedy przede wszystkim dla samej siebie?
                Skąd takie samopoczucie? Oczywista sprawa, że przez jesień. To z braku światła, słońca. Ja już we wrześniu zmieniam nastawienie, włącza się tryb SMUTAS w dodatku najbrzydszy na świecie. Gdzieś już wspominałam, że nie znoszę smutnych jesiennych ludzi, a sama się taka staję. Trzeba z tym walczyć! Wymyśliłam kilka sposobów na walkę z jesienną chandrą:
  • Oświetlaj pomieszczenia w których przebywasz! Może nie wydaje się, żeby to miało pomóc, ale pomoże, bo brak światła sprawia, że produkuje się więcej hormonu melatoniny, a ten budzi w nas apatię, ospałość i niechęć do życia. W ogóle jesienią znika nasz dobry nastrój jest ciemno i ponuro. Ja cały wystrój naszego nowego mieszkania mam jasny! Wszędzie jest biel, jasna szarość i beż, czy to wpłynie na moje samopoczucie? Nie wiem. zobaczymy. Może obudzę się i polecę do łazienki tanecznym krokiem? Ktooo wieeee cóż za diabeł wesołek we mnie wstąpi od tych jasności.
  • Spotykaj się ze znajomymi. Nawet na godzinkę, dwie. Przecież każda kobieta oczyszcza umysł i na nowo kocha swojego mężczyznę jak pójdzie trochę przy piwku na niego ponarzekać drugiej koleżance. Zawsze wracam wesoła ze spotkań z koleżankami. No i burza mózgów, nowe pomysły, plany na wyjazdy, czego to my latem nie zrobimy, gdzie wyjedziemy. Plany też poprawiają humor. Prawda Paulina?! Tak musimy wyjść jak skończymy ten cholerny remont. 
  • Siedź i dumaj! Niechże rodzą się nowe pomysły. Takie siedzenie w domu też jest fajne, można znaleźć sens w jesiennej zadumie. Co nowego mogę zrobić? Co zrobiłam do tej pory? Co daje mi radość? Czy jestem szczęśliwą osobą? Co sprawia, że robię się smutna? (wyeliminuj te czynności i osoby) Jakie marzenia udało mi się spełnić do tej pory? Mam jeszcze jakieś? No tak! I tu znowu moja nowa, upragniona kuchnia- może jakieś gotowanie z Izą na jutubka? Hehe.
  • Nie jesteśmy sami! Rozmawiajmy z najbliższymi! Jeśli Cię nie rozumieją to nigdy nie byli Ci bliscy. Pożalmy się! Czy przy winie, czy bez wina...obojętne. Mi tam lepiej idzie przy winie. Obojętne czy koleżanka, kolega czy ukochana osoba. Niech słuchają jak ma być nam lepiej. Trochę egoizmu nie zaszkodzi.
  • Ruch. Mówią, że poprawia humor. Zamierzam zacząć ćwiczyć, zobaczymy. 
  • Nowe zajęcia. Jakaś szkoła tańca, śpiewu. Fitness, joga, siłownia, basen, tenis, cokolwiek innego niż "śmierdzenie w domu". 
  • Zdrowa żywność. Nie wiem jeszcze, ale do tego punktu także zamierzam się stosować. 
  • Przełam monotonię. Nie znoszę codzienności, nienawidzę. Jak każdy dzień wygląda tak samo mam ochotę wziąć rozbieg i uderzyć głową o ścianę. Serio. Róbmy różne rzeczy, nie wciąż te same. Małe szczegóły, nie wiem świeży kwiatek. Spontaniczna randka, nie ważne czy to mąż czy chłopak, czy krótki związek czy długi. Tulmy się, kochajmy, chodźmy na randki i wykorzystujmy każdy dzień. Kiedy mamy to zrobić? Jak będziemy starzy? Wtedy to już przez monotonię nie będziemy mogli na siebie wzajemnie patrzeć. Do tego małe zmiany dla samej siebie: nowa fryzura, upragniony tatuaż, nowy kolor paznokci, spa. 
           Chyba to wszystko co przychodzi mi do głowy. Ja tam pozbyłabym się jesiennej chandry działając wg. powyższego planu. Wiem, że przeprowadzka do naszego mieszkania zniszczy każdą część złego samooczucia. Zacznę działać po skończonym remoncie. Póki co idę jeszcze się posmucić kilka dni ;)




5 komentarzy:

  1. Jak dobrze że dodałaś dziś post. 3 dzień nic nie robię ( oprócz opieki nad córkami ) wpadłam w rutynę i czułam się taka beznadziejna. Do teraz �� dobrze wiedzieć że jest na to jakaś rada. Chyba tęsknie za Polską i przyjaciòłmi i potrzebuje wlasnie w Szczecinie naładować swoje baterie ! A co do remontu, wiem co czujesz �� w 5 mc ciazy, z 5 latka pod nogami remontowalismy dom salonem i 3 sypialniami ( co prawda nie udalo sie dokonczyc ale to byl koszmar ) �� pozdrawiam. Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuff remont dobiega końca, ale faktycznie z dziecmi to bardzo duze utrudnienie :) Coz nam pozostalo, rozerwac sie, albo dorobic z dwie ręce :)

      Usuń
  2. Ja zdecydowanie polecam ruch! A jak się uda na świeżym powietrzu to już poprawa humoru na 100%. Ja chodzę na Zumbę, czasem biegam i okazyjnie pływam. To miła odskocznia od spacerów z wózkiem i skłonów z dzieckiem na ręce.
    www.nieobliczalna.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też co roku dopada taka chandra... ale przyczyna jest prosta - brak słońca! :) Nie cierpię szarej jesieni... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń