piątek, 6 listopada 2015

Time to get out of my new home.

          Tak oto remont dobiega końca. Właśnie montują nam szafy, w końcu Nina będzie miała swój pokoik, bo póki co jest on garderobą i "pokojem wszystko". Najważniejsze, że każde z nas ma w końcu swój kąt. Przeprowadzka z kawalerki do kilku pokoi to na prawdę wielka ulga.
Kolejne marzenie spełnione. Wierzę w to, że marzenia się spełniają. Wystarczy bardzo chcieć i wierzyć. I czekać! Ja musiałam czekać kilka dobrych lat, na wspaniałą córkę, własne mieszkanie, narzeczonego tego jedynego na miliony z którym się rozumiemy (tak mi się wydaje :)) no i DOŚĆ mądrego psiaka.
          Zawsze uważałam, że trzeba godzić się na to co niesie nam los, bo nie mamy takich mocy, żeby zmieniać historię własnego życia. Wszelkie niepowodzenia, błędy czy rozstania zawsze traktowałam z wielkim dystansem, tłumacząc sobie, że tak ma być i już. Bo gdzieś widocznie życie pcha mnie dalej w coraz to lepsze miejsca. Znalazłam się właśnie tutaj gdzie jestem w mojej małej krainie w której jest spokój i bezpieczeństwo. Dla mnie to jest najważniejsze, że budzę się rano i czuję spokój. Wiadomo są wyjątki, gorsze dni np. Ninula nie chce w nocy spać, bo wymyśla zabawę, ale zawsze pocieszam się tym, że mogłaby być jeszcze bardziej nieznośna i budzić się codziennie. Nooo, albo Damianciu mnie wku**i co zdarza się rzadko! :) Mówię sobie wtedy, że ludzie na prawdę żyją wiele gorzej. Uważam, że my jesteśmy dość blisko idealnej pary. Jest równowaga :)
         Na podsumowanie pozostaje mi napisać, że trzeba brać co przynosi nam życie, rozstanie- rozstańmy się, zmiana pracy- zmieńmy ją, przeprowadzka- pakuj się czym prędzej. Wszystkie zmiany są ciekawe. Ja zawsze starałam się właśnie tak działać i nie zmieniłabym miejsca i osób pośród których żyję na żadne inne. Wiadomo, tęsknię za rodziną, za Wrocławiem i za bliskimi stamtąd, ale nie można mieć wszystkiego na raz.
        Wrzucam kilka zdjęć, zrobionych  moim ulubionym miejscu w Szczecinie przez cierpliwą Paulinę. Wynurzyłam się z cieplutkiego mieszkania :)

































3 komentarze:

  1. Trochę tak jak bym czytała o swoim zwiazku i rodzinie. Przeszlam 2 nieudane dlugie zwiazki. Musialam opuscic kraj żeby znaleść 2000 tysiace kilometrow dalej swoj maly raj na ziemi. Myslalam kiedys ze klotnie w zwiazku to norma, teraz nie rozumiem jak sie mozna klocic z kims kogo sie kocha. W koncu po 3 latach nieobecnosci w Szczecinie nasze 2+2 jedzie odwiedzic to piekne miejsce �� musze sie wykazac kreatywnoscia bo moj przyszly małżonek jest z Łotwy i chce zobaczyc kawałek Szczecina �� pozdrawiamy Wasz rodzinke z deszczowej Anglii ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze uważam, że zmiany wychodzą na lepsze!;) Każdy z nas zasługuje na szczęście. Życzę powodzenia w podróży i szczęścia w związku! Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Damianciami to tak jest, że czasem wkurzają, ale najważniejsze że ich mamy <3 Mój Damian też czasami powkurza.. podstawą jest to, aby cieszyć się z tego co jest teraz i nie przejmować się drobnostkami i innymi, toksycznymi ludźmi. Czasem wydaje mi się, że na prawdę mamy wiele wspólnego, zarówno w sytuacjach życiowych ale też zbieg okoliczności z imionami. Buziaki Izunia dla małej i szczęścia dla Was. Iza ;) ;*

    OdpowiedzUsuń