sobota, 13 lutego 2016

Przyjaźń jest łatwiejsza od miłości.

        Przyjaźń między kobietą, a mężczyzną istnieje. Jeśli jeszcze nie masz prawdziwego przyjaciela to na pewno go spotkasz. Zawsze powtarzam, że każdy ma swój los zapisany gdzieś "na górze", w gwiazdach czy w co tam innego wierzycie.
         Żyjesz, pracujesz, uczysz się czy nie robisz nic. Dzień zapowiada się całkiem zwyczajnie. Nie masz nic w planach. Jesteś na imprezie, w pracy, gdziekolwiek. Zwykła rozmowa z nowo poznanym człowiekiem, nagle zaczynasz zastanawiać się co tak przyciąga Twoją uwagę? Przyglądasz się i badasz. Co jest takiego w tej osobie, że tak dobrze idzie nam rozmowa? W sumie człowiek jak człowiek, może trochę inny od wszystkich. Im dłużej słuchasz i się gapisz, tym więcej widzisz zalet w osobie która nie wydawała Ci się na pierwszy rzut oka nadzwyczajna. Nie pasujecie do siebie. Co on w ogóle bredzi?! Czas leci, a jego osoba wydaje Ci się coraz ciekawsza. Po kilku chwilach stwierdzasz: "Ale super gość! Myślę tak samo jak on! Fascynujący! Przystojny w sumie! Po czym nawet nie orientujesz się, a rozmawiacie którąś tam godzinę z rzędu. Świat się zatrzymał. Nic nie jest ważne. Praca?! Rano trzeba wstać? Cholera, jutro egzamin! A coooo tam! Zrobię sobie wolne. Jeśli to impreza pewnie wypijacie wspólnie kolejnego drina. Przecież nie warto marnować takiej chwili dla jakichś tam obowiązków. Wszystko jest takie proste! 
          Rozchodzicie się do domów. Budzisz się. Cisza. Na co ja liczyłam?! To tylko rozmowa, a ja podjarałam się jakbym miała 12 lat. Nie ważne. I tu powrót do rzeczywistości. Idziesz do pracy, zapominając już o nowo poznanym mężczyźnie. Nagle, BIP! BIP! Sms. Robi Ci się ciepło, serce wali Ci jakby właśnie przebiegło po twojej klatce piersiowej stado słoni. Boisz się poznać treść wiadomości. Wtedy pojawia się milion myśli łącznie z tą, że nawaliłaś się i niepotrzebnie dałaś mu swój numer. Odczytujesz sms, który ku zaskoczeniu, okazuje się miły. Mało tego! Jest zaproszeniem na kolejne spotkanie. Ha! Radość tak ogromna, myśli tysiące, mózg się gotuje i przegrzewa, bo zastanawiasz się już co by było gdybyście mieli być razem. Naiwna marzycielka. Ale to tylko chwilowe, zaraz czaisz, że to tylko jakiś tam nowo poznany koleś. Halo dystans gdzie jesteś?
        Spotykacie się. Na kawę, herbatę, imprezę, drinka, film, kino. Kto tak robi? Przyjaciele. Z dnia na dzień jest coraz czulej. Mówicie sobie o wszystkim, nie macie tajemnic, uwielbiacie na siebie patrzeć, fascynujecie wzajemnie, lubicie to samo, macie wspólne postrzeganie świata, życia, ludzi. No przyjaźń idealna. Rzadko się zdarza. Ja uważam, że raz w życiu. Im dłużej to trwa tym bardziej się od siebie uzależniacie. Tęsknicie, czekacie na siebie. Musisz go dotknąć, opuszki są tak wrażliwe, że czujesz każdy szczegół jego skóry łącznie z wgłębieniami od włosków :) Myślicie ciągle o waszych zapachach, dotyku, uśmiechach, ustach, oczach. Chore co?! Wszystko już znacie na pamięć. Stajecie się jednością, nie potraficie bez siebie NIC. O wszystkim decydujecie wspólnie. Przeznaczenie działa tak szybko i bezwzględnie. 
        I BUM! Zakochujecie się. No stało się. Pierwsze Kocham Cię, a później powtarzacie to sobie tysiące razy dziennie. Egoistyczne słodziaki. Zamieszkujecie razem, zakładacie rodzinę. I tu budują się życiowe schody. Zaskoczeni, bo zaczyna się prawdziwe wyzwanie dla związku. Borykacie się z codziennymi problemami. Kłócicie o byle co. Nie tęsknicie, aż tak jak kiedyś za zapachem skóry, dotykiem, w ogóle za sobą, bo macie siebie każdego dnia i nocy. Myślicie co zjecie na obiad, planujecie każdy dzień. A kiedyś wszystko było spontaniczne. Na obiad pizza mogła być każdego dnia, no ale ileż może człowiek na tej pizzy ujechać? Dziecko! O MASZ! Człowiek z dwóch ludzi zakochanych w sobie. MAGIA CO?! Tak owszem magia, ale to kolejne obowiązki, z którymi musicie sobie radzić WSPÓLNIE. Sprzątanie mieszkania. Jako przyjaciele mogliście siedzieć w kupie brudnych skarpet i nikomu to nie przeszkadzało. Kiedyś się posprząta. Cała beztroska gdzieś nagle odchodzi. Musicie wychować małego ludzika i dołożyć miłości do związku, bo trzeba się nią podzielić. Trzeba mieć tony sił i cierpliwości. Masz wrażenie, że on wcale Cię nie słucha, tylko gapi się w pieprzony smartfon. Już nie jesteście tylko jednością, ale też rodziną. Stajecie się odpowiedzialni. Mnie się wydaje, że w głowie jest miejsce tylko na kilka zachowań. Beztroskę zamienia się na powagę. Spontaniczność na planowanie. Miłość na odpowiedzialną miłość. Gdzie więc czas na przyjaźń między Wami? W końcu chcecie zostać razem do końca życia. Musicie się lubić, a nie tylko kochać. Bez sensu żyć jak wrogowie. Dziecko jest teraz najważniejsze, mała Perełka. Ideał dla każdego rodzica. Trzeba być MISTRZEM, żeby to wszystko zgrać. Czasem myślę, że umysły ludzkie są zbyt mało pojemne, żeby takie trudne sprawy rozgryźć. Tak jakby ktoś nie przewidział tego, że w końcu magia przyjaźni zmienia się w inny wymiar życia. Taką trudniejszą- miłość. Jak to wszystko pogodzić, żeby każdy był szczęśliwy? Są na to na jakieś sposoby, tylko są trudne. Dostajemy na początku wszystko na raz. Tyle emocji i uczuć, które nagle gdzieś odchodzą na nawet nie drugi, a dziesiąty plan. Ciężko się przecież z tym pogodzić. Ahaaaa czyli na tym polega całe to dorosłe życie. Odnajdujemy szczęście w tym miejscu w jakim jesteśmy. To także bardzo trudna umiejętność. Każdy ma swoje miejsce w którym musi odszukać to szczęście.
       A jak jest u mnie? Jak sobie radzimy z rutyną i nadmiarem obowiązków? Czy w ogóle mamy czas na przyjaźń? Mamy podzielone obowiązki, rozumiemy się bez słów. Czasem muszę wrzasnąć, żeby dotarło- oczywista sprawa. Ciężko mi tylko pokonać te zasrane telefony. Przy dziecku nie ma czasu na grzebanie w necie, dlatego jak zasypia siedzimy jak czubki i czytamy tam różne cudna i dziwy. Wychodzimy na randki (w sumie nie wiem, czy dlatego żeby spędzić razem czas. Czy dlatego, żeby odpocząć od małej, ale stawiam na to pierwsze). Wychodzimy też ze znajomymi, kiedy Ninka idzie spać do babci- każdy czasem musi się upić :) Chyba jest w porządku. Czasem tęsknię za uczuciami początkowymi, ale za to mamy inne szczęście- córkę. Tak sobie myślę, że w sumie jestem szczęściarą.



8 komentarzy:

  1. Jesteś szczęściarą :-* a historia jakbym swoją czytała :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś szczęściarą :-* a historia jakbym swoją czytała :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No mam to samo, kładziemy dziecko spać i każdy łeb w telefon! Mimo wszystko bardzo się kochamy i cały tydzień potrafimy planować, że damy Antka do babci i posiedzimy w domu razem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo szczegółowo i wspaniale opisane!
    Niestety każdego z nas czekają takie sytuacje i jak sobie z nimi poradzimy zależy tylko od nas ;>
    Mega blog wpadłem na niego przypadkowo ale na pewno będę go częsciej odwiedział!
    flarri.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Heh...przyjaźń jest łatwiejsza od miłości...exactly. Gratuluję że trwacie w tych trudach. Warto, bo nagroda za to jest bezcenna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem również pod wrażeniem:) chociaz czesto nasuwa mi sie pytanie jak sobie radzisz z zazdroscia? Chyba ze w tak mocnej milosci i zaufaniu jej poprostu nie ma? Pozdrawiam Was:)

    OdpowiedzUsuń