piątek, 29 kwietnia 2016

Jak to jest z tym polarem minky?! Bubel? Konkurs z On My Way!

                    No właśnie! Wszechobecne artykuły dla niemowląt z materiału minky od zawsze były dla mnie zagadką. Ludzie są tak zafascynowani zwykłym kocykiem czy podusią, dlaczego? Teraz już wiem. Sama je pokochałam.
                    Testowałam z Ninką kilka produktów z polaru Minky. Dopiero po współpracy z firmą On My Way przekonałam się do niego w 100%. Czemu tak je polubiłam? Jest to miękki przyjemny materiał, który nie uczula i nie zbiera kurzu. Nie znoszę pościeli która przyjaźni się z kurzem. Produkty On My Way nie lubią go tak jak i ja. Pranie! Lubię prać kocyki, podusie i wszystko inne, bo NIE TRZEBA ICH PRASOWAĆ. Wkładam, wyciągam, suszę i Nina dalej brudzi wszystkimi soczkami świata i tak w koło. Na zdjęciach nasze milusińskie produkty są już po dwóch praniach. I co? Chyba całkiem spoko wyglądają, co nie? Nasza Ninucha wykorzystuje kocyki także do zabawy, rozkładam jej na podłodze i rób sobie tam co chcesz, pupa nie zmarznie.
                   Noszę komplety także do wózka. Minky ma to do siebie, że zimą nie przepuszcza chłodu, a latem z kolei gorąca. Także śmiało można używać ich cały rok.

                 
                   Gdzie kupić? Oczywiście On My Way. Dlaczego? Pani Dominika to przemiły człowiek z którym na pewno ustalisz dosłownie wszystko. Ogromny wybór materiałów, kolorów i przede wszystkim artykułów. Asortyment wciąż się poszerza. Zerknijcie na fejsa firmy i obserwujcie postępy. Wszystkie artykuły są szyte ręcznie. Uwielbiam takie rzeczy, w których oprócz dobrego wykonania czuć pasję i przyjemność z tego, że klient cieszy się zakupem. Oprócz tego, możemy zdecydować jakie wypełnienie chcemy. Czy ma być to gruby kocyk- kołderka, czy zwykły cienki. Ten grubszy Nina ma w łóżeczku i służy nam jako kołdra. Cienki zabieramy na spacer. Podusie płaskie mamy w wózku, pełniejsze w łóżeczku. Jak była niemowlakiem oczywiście miała płaską poduszkę, bo to jest najbardziej bezpieczne dla malucha.  Decydujemy także o wielkości poduch. Małe, duże, średnie. Pani Dominika z On My Way jeśli tylko zajdzie potrzeba posiedzi pół nocy i uszyje co chcecie. Wiele wzorów materiałów pozwala na dobranie czegoś co lubimy i z czym będziemy czuć się dobrze. Dla mnie świetnym pomysłem są zagłówki- rogale. Nina testowała tzw. motylki i nic z tego nie wyszło. Nie odpowiadały nam. Zagłówki zwykle klasyczne, bez kombinowania jak dla mnie odniosły sukces. Nina korzysta z nich w czasie podróży, w samochodzie jak i w wózku. Głowa podczas snu nie opada. Dokładam kilka zdjęć. Niestety nie udało mi się pozyć telefonu :) Nina dzwoniła do babci.
                 W celu omówienia szczegółów zakupów zapraszam na stronę On my Way na facebooku, oraz na instagramie. I TU UWAGA! Jeszcze dwa dni trwa konkurs! Wpadajcie na wymienione profile po info. Do wygrania coś dla naszych słodziaków. Zapraszamy!


Profile INSTAGRAM: On My Way     Mama z bloku


















wtorek, 12 kwietnia 2016

Cała prawda o życiu z małym człowiekiem.

                   Jedno jest pewne! Zostać rodzicem to najlepsze co się w życiu przydarza, bez dyskusji wady zostania rodzicem nie przewyższają szczęścia jakie daje dziecko- żeby było jasne. Ogromna ilość radości i całej masy innych zalet. Ale ostatnio przyłapałam się na tym, że mówię cały czas o tym jak jest SUPER, ŁATWO, PIĘKNIE i SZCZĘŚLIWIE- wielkie G**** prawda. Jak wygląda bycie mamą naprawdę? Jakie są wady? Ileż to wyrzeczeń? Zmian? A może te wady to z drugiej strony zalety? Macie! Poczytajcie:


  • PRANIE. Tysiące ciuchów. Których ja już chyba nigdy nie wypiorę, żeby mieć pusty kosz. Przyznam, że o połowie rzeczy które wylądowały dawno w praniu nie mam zielonego pojęcia. Jakie to szczęście jak kopię, sortuję, a nagle znajduję bluzkę sprzed pół roku na dnie! "O JAKA ŁADNA! ZAPOMNIAŁAM!" Wada i zaleta w jednym w sumie. Ekscytacja coś na miarę nowo kupionego ciucha. Żeby nie było piorę prawie codziennie, a dna nie widać.
  • ZNISZCZONE CIUCHY. O takkk! Każde mam w kropki. To zupka pomidorowa, to buraczki, to soczek, to truskaweczka, malinki, chrupki kukurydziane, czekoladka i cała masa innych superowych plam. Nauczyłam się nimi nie przejmować. Ściągam suche pranie z suszarki, i tylko patrzę co się nie sprało lub jak spraną plamę zastąpiła nową. Trudno, kolejna koszulka zyskała miano CIUCHA DOMOWEGO. 
  • WYGLĄDAM JAK ZOMBI. Do chwili narodzin córki mój dzień mniej więcej wyglądał tak: wstaję, myję się, MALUJĘ, prasuję, ubieram, jem, pracuję, robię zakupy, drzemka, prysznic i lecę z kolejnym nowym makijażem gdzieś ze znajomymi. Teraz? Podkłady i inne kosmetyki wystarczają mi na trzy razy dłużej niż koleżankom. Kolejna zaleta w wadzie. Oszczędzam na kosmetykach. Może trzy razy w tygodniu pomaluję się jak trzeba. Bo tak to po co?! D. twierdzi, że dobrze wyglądam bez makijażu i w sumie po co mi on, a jak się nie pomaluję to pyta co mi jest? Czy dobrze się czuję.  
  • SPONTANICZNY WYJAZD/WYJŚCIE. Haha! Zapomnij. Dzień wcześniej planujemy co jutro robimy i czy w ogóle coś nam się chce robić. Jeśli padnie na zakupy, bo w końcu trzeba. To już od rana myślę co ze sobą zabrać, w co się ubrać, żeby nie trzeba było prasować? Ostatecznie mam ze dwa trzy komplety ciuchów, w których chodzę w kółko. Bo komu się chce prasować? Zresztą kiedy? Musiałabym wieczorem jak Mała zaśnie. A jestem z tych osób co wolą poleżeć bezczynnie. Smoczek, pampery, picie, pieluszka, ciuszki na zmianę w razie co. Wyjście "spontan" nie ma czegoś takiego. Tutaj warto wspomnieć o niezwykle ważnych i nieodłącznych osobach w naszym życiu- babcie i dziadkowie. Jak macie to wiecie o czym mówię. "Babcia, Ninuszka mówi, że bardzo chce u Ciebie spać w sobotę! (chociaż jeszcze nie mówi, ale jaka babcia czy dziadek odmówi?! ). Odpoczynek BEZCENNY! 
  • BRAK CZASU DLA SIEBIE. Kiedyś z D. każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem. Filmy, kolacje, wyjścia co weekend, czasem nawet było romantycznie, chociaż z D. to taki romantyk, że nawet podczas zaręczyn, powiedział: " Dobra MASZ". I dał mi pierścionek. Ale sumując ten brak czasu czasem sprawia, że jest mi smutno. Zaletą jest to, że bardziej doceniam takie dni "we dwoje". Jak patrzę na Ninę, która siedzi gdzieś tam między nami i się wydurnia to sama nie wiem co wolę :).
  • WYJŚCIE DO RESTAURACJI. Jedna wielka loteria. Albo Ninucha będzie grzeczna, bo akurat zgłodniała i ładnie je, albo będę jadła w biegu, połowę zostawiając przy tym zastanawiając się jakim cudem ludzie obok nas znoszą. Jakiś czas temu Nin jadła z nami Spaghetti. Było wszędzie. Na krzesełku, na podłodze, stole, na niej, na mnie. Ludzie patrzyli się jak na ufo. Żeby było jasne- dokładnie po nas posprzątałam. Czy na Was też się tak gapią jakbyście im rodziców pozabijali, bo dziecko samo je?! Hmmm 
  • ZAKUPY. I to także loteria. Nina ma humor, zakupy przebiegają sprawnie, Nina nie ma humoru biorę co popadnie, a później okazuje się, że nie ma co zjeść na kolację. Wsadzam ją do wózka- nie pasuje jej, Biorę :wózek samochodzik" jest fajny na 10 minut. Wózek sklepowy to chyba parzy w pupę. I tak oto najfajniej jest zamówić zakupy z dowozem do domu :P Tylko wtedy to chyba już w ogóle nie wyszłabym z domu. 
  • TOALETA. Nie ma się co wdawać w szczegóły, ale zawsze na przeciw mnie stoi Ninka i patrzy co robię. Tak samo mycie zębów, pranie (ja wkładam do pralki za sekundę już są wyciągnięte na podłogę) i cała reszta związana z łazienką. 
  • TATA NA WSZYSTKO MA CZAS. Na odebranie telefonu, na odpisanie na FB, na pójście do toalety, na papieroska, na leżenie, nawet na DRZEMKĘ. Hmmmm czy my przesadzamy? Czy jednak da się nie spieszyć?
  • UKRYTE MOCE. Nagle okazuje się, że mam sześć rąk, dwa mózgi i kilka nóg. Ukryte umiejętności strategiczne także wychodzą na jaw. To chyba zaleta? Sama nie wiem. 


                 Ten wpis mógłby się nie kończyć. Czy u Was życie z dziećmi wygląda tak samo? Bo czasem mam wrażenie, że u niektórych jest porządek, a ja jestem niezorganizowana po prostu. I nie radzę sobie ze wszystkim. Zresztą jaki jest sens sprzątania jak za chwilę znowu jest bałagan?